– Ile trwa rejestracja spółki komandytowej?

Bardzo często słyszę od Ciebie właśnie takie pytanie. Ulubioną odpowiedzią prawnika jest – To zależy. Tyle że to niewiele Ci powie. Zwłaszcza kiedy razem ze wspólnikami przebieracie nogami, by podpisywać umowy, zamawiać towary, sprzedawać. Spółka potrzebna jest już!

Ile trwa rejestracja sp.k.? Albo po prostu spółki?

Jeśli macie przemyślany pomysł, komplet dokumentów, umowę spółki, ustawione inne puzzle (finansowanie, przejęcie umów, kredytów, lokal, pracowników etc.) to od chwili złożenia wniosku o rejestrację do KRS, jej wpisanie powinno zając sądowi około dwóch tygodni. POWINNO. Nie znaczy, że tak będzie w każdym wypadku.

Pamiętaj jednak, że:

  • Krajowy Rejestr Sądowy, na przełomie czerwca i lipca każdego roku ma szczyt obłożenia. Jest zalewany sprawozdaniami finansowymi. Jeśli przyjdzie wam rejestrować spółkę w tym okresie, potrwa to zapewne dłużej [1].
  • Wydziały KRS w Polsce są nierównomiernie obłożone pracą. Duże ośrodki (zwłaszcza Warszawa) siłą rzeczy pracują wolniej.  Rejestracja może przebiec szybciej w mniejszym ośrodku.
  • Sama rejestracja sp.k., to jeden z ostatnich etapów stworzenia spółki. Większa część układanki pod tytułem: ,,Moja wymarzona spółka komandytowa” powinna być poskładana wcześniej, przynajmniej od strony formalnej. Nie chcesz przecież pracować na prowizorce – prawda?
  • Bywają wypadki, gdy z niewiadomych przyczyn prawidłowy wniosek o rejestrację spółki może utknąć w trybach KRS na długie tygodnie, przechodzące czasami w miesiące. Dlaczego? A bo referendarz jest na urlopie, zmienił się referendarz etc.

[1] Nie jest to jednak regułą. Udało mi się kiedyś zarejestrować sp. z o.o. w Warszawie w 7 dni, składając wniosek 25 czerwca, czyli w teoretycznym szczycie wpływu wniosków do KRS.

Poniedziałki bywają trudne :). W biurze opadł kurz nerwowo podniesiony przez doręczycieli korespondencji, klientów i współpracowników po kilku dniach nieobecności.

Tymczasem…. możemy wrócić do tematu ,,Jak założyć  spółkę komandytową?”. Już pewnie wiesz, że potrzebujesz do tego, obok wielu innych rzeczy, umowy spółki.

Czas trwania sp.k., a umowa spółki. Jak to z tym jest?

Dla Ciebie oby był możliwie długi a na pewno zyskowny :-). Wracając jednak do prozy przygotowania uruchomienia Twojej spółki komandytowej i stworzenia umowy sp.k.

  • Czy umowa spółki komandytowej musi wskazywać czas na jaki jest zawarta?

Tak, jeśli ze wspólnikami zakładacie, że sp.k. ma działać tylko przez określony przez was czas.

Nie, jeśli przyjęliście że spółka ma trwać przez czas nieoznaczony.

  • Czy jeśli zawieram umowę spółki na czas nieoznaczony, to muszę to wpisać w umowę?

Nie jest to konieczne. Jeśli chcesz uniknąć ryzyka opóźnienia w rejestracji spółki komandytowej to wpisz to do umowy.

  • Jeśli zawieramy umowę spółki na czas oznaczony, to jak to określić?

Najwygodniej wskazać konkretną datę. Np: ,,Umowa zostaje zawarta na czas oznaczony do 31.12.2020 r.” Dlaczego tak? Usuwa wątpliwości do kiedy istnieje spółka.

  • Czy czas trwania spółki można oznaczyć inaczej?

Tak, można. Np.: ,,6 lat”, ,,Czas życia wspólnika Adama Kowalskiego”, ,,Do zakończenia realizacji inwestycji X/obiektu Y”. Jeśli chcesz to wskazać w taki sposób, pamiętaj o możliwie precyzyjnym wskazaniu daty do której ma trwać spółka lub sposobu ustalenia tego terminu. Dlaczego jest to istotne? Zaoszczędzi to Tobie i wspólnikom nerwów i zawęzi pole ewentualnych nieporozumień i konfliktów w przyszłości.

Konkluzja:

Wskazanie czasu trwania spółki w umowie jest konieczne jedynie wtedy gdy jest on oznaczony. Jeśli ograniczacie czas jej istnienia, wskażcie możliwe precyzyjnie do kiedy ma ona istnieć.

Masz podpisać umowę spółki komandytowej. Powinieneś więc wiedzieć, że jednym z obowiązkowych elementów takiej umowy, jest wskazanie firmy i siedziby spółki.

O firmie spółki komandytowej pisałem już tu.

O co chodzi z tą siedzibą? Siedziba spółki komandytowej to miejscowość. Nie konkretny adres, numer domu, lokalu, czy mieszkania. W umowie spółki wykazujesz np.: ,,Siedzibą spółki jest miasto Łódź.”

Dobrze, ale co to ma do rzeczy?

Adresu korespondencyjnego spółki, lokalu w którym będzie miała biuro nie musisz określać w umowie spółki komandytowej. I tak naprawdę lepiej byś tego nie robił.

– Dlaczego?

Pomyśl, co się stanie jak będziesz chciał ,,przeprowadzić” biuro spółki? Z jednego krańca miejscowości na inny, albo nawet w obrębie jednego budynku…. Jeśli adres masz wskazany w umowie, to przeprowadzka wiąże się ze zmianą umowy sp.k. A to oznacza, że czeka was wizyta u notariusza i wydatki z tym związane. Zakładam, że zawsze będziesz miał luz czasowy i komfort finansowy zmieszczenia przy zmianach w spółce kolejnej czynności i wydatku 🙂

Konkluzja:

Siedziba spółki to zawsze miejscowość. I to ją musisz wskazać w umowie spółki. Dla zaoszczędzenia pieniędzy i stresu, nie wskazuj adresu spółki w treści umowy spółki. O tym czym jest siedziba i jak ją określić powinien Cię poinformować przy jej podpisywaniu notariusz.

A wskazanie adresu spółki przy rejestracji i ew. zmiana tego adresu, to już zupełnie inna sprawa.

Chcesz założyć spółkę. Gratulacje. Dobra i odważna decyzja.

Zapewne już wiesz, że musisz podpisać taki dokument jak umowa spółki. Może korzystasz z gotowego wzoru umowy. Może pomaga Ci prawnik. A może ambitnie piszesz ją sam?

Nazwa spółki – jest.

Siedziba spółki – określona.

Wspólnicy spółki – wskazani.

Wkłady do spółki – opisane.

Przedmiot działalności – razem ze wspólnikami stwierdziliście, że będziecie handlować zielonymi jabłkami na straganie, sprzedawanymi z drewnianych skrzynek. W pierwszym porywie i odruchu chcecie właśnie tak określić przedmiot działalności spółki.

i tu zaczynają się schody…..

Jeśli już prowadzisz firmę, to musisz wiedzieć że istnieje coś takiego jak PKD [1]. Co to ma do rzeczy? Niestety ma…..

Jeśli Twoja umowa spółki ma być zawarta w formie aktu notarialnego, to pewnie usłyszysz od notariusza, że takiej działalności jak handel zielonymi jabłkami na straganie nie ma! Podobnie jak kowalstwa….

– Jak to nie ma?

– Dlaczego nie ma?

Przecież Wy na tym będziecie zarabiać! Jest zbyt. Ludzie w tym sezonie rzucają się na zielone jabłka, które schodzą na pniu! A i podkuwanie koni znów jest w modzie…

Ano, nie ma bo Pani z GUS układając PKD nie przewidziała tego, bo jej się to w statystyce nie mieści.

Mało tego, notariusz zapewne będzie usiłował wam wytłumaczyć, że w umowie spółki musicie wpisać zakładaną działalność po kodzie PKD….

Zaraz, zaraz a gdzie w k.s.h. jest wymóg wpisania w umowie spółki jej działalności po kodzie PKD? No właśnie gdzie?

Nie szukaj, kodeks spółek handlowych milczy na temat PKD. Nawet nie posługuje się takim terminem, czy skrótem.

No to może chociaż ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym? Nie, również i ona nie wprowadza takiego wymogu.  Za to aż całe 2 (słownie: dwa) razy używa terminu Polska Klasyfikacja Działalności (dla ciekawskich art. 2 ust. 2 pkt 1 oraz  art. 40 pkt 1)).

No to o co chodzi?

,,Obowiązek” posługiwania się PKD w umowach spółki i obrocie jest wynikiem nacisku i terroru GUSowego [2].

Moim zdaniem nie ma legalnego obowiązku podawania w umowie spółki, nawet zawieranej w formie aktu notarialnego, przedmiotu działalności wciśniętego w ciasny kołnierz PKD. Jak nie PKD to co? Zwyczajnie i prosto – Twoja/Wasza planowana działalność. Ma ona być zgodna z prawem i wyłączona spod  monopolu Państwa i administracji (prowadzenie wojen, sądów etc. – ciekawie pisał o tym r.pr. B. Sarzalski tu).

Obowiązek wskazania kodu PKD pojawia się dopiero na etapie wypełniania formularzy rejestracyjnych. Rodzaj Twojej działalność nie jest dla PKD i wygody GUS. Twoja pomysłowość i kreatywność wykracza na pewno dalece poza ramki tabelek z GUS 🙂

O ile moje wiadomości są aktualne (jeśli nie to sprostuj mnie w komentarzu), to system KRS reaguje i przyjmuje wpis po dwóch cyfrach PKD. Co to znaczy? To że przy wpisywaniu działalności z umowy do formularza, odnajdujesz kod najbardziej zbliżony do tego co chcesz robić.

Pamiętaj PKD jest dla Ciebie, a nie twoja działalność dla PKD. To wniosek o wpis w KRS ma być dostosowany do treści umowy przez wpisanie we wniosku kodów PKD, a nie umowa spółki do ,,widzi mi się” GUS i aktualnej struktury PKD. Mało tego ,,opis słowny przedmiotu działalności podmiotu wskazany we wniosku nie musi pokrywać się z opisem przedmiotu w Polskiej Klasyfikacji Działalności” [3] .Cała historia, męczarnia i sprawa z tą przedziwną klasyfikację nie jest potrzebna do szczęścia ani przedsiębiorcom, ani sądom, ani notariuszom….

Wiem. Za chwilę koledzy praktycy i teoretycy rzucą się na mnie, że taka umowa spółki bez PKD, wyleci z hukiem z sądu rejestrowego, referendarz ją obśmieje i spółki nie zarejestruje…. Odpowiem pytaniem – ile razy próbowaliście zarejestrować spółkę z umową bez kodów PKD? No ile? Fakt, mało kiedy mamy komfort braku pośpiechu klienta jak i możliwość spokojnego zaskarżenia postanowienia referendarza o zwrocie wniosku, albo odmowie wpisu zmiany.

Konkluzja:

Moim zdaniem w umowie spółki handlowej, przy określaniu przedmiotu jej działalności, nie ma legalnego obowiązku wskazywania kodów PKD i terminologi aktywności gospodarczej wymyślonej przez GUS. Jeśli jednak czas Cię goni, potrzebujesz zarejestrowania spółki, zmiany jej przedmiotu działalności na zaraz to….. ulegnij naciskowi lobby GUS-owo, notarialnego i referendarskiego. Uszy po sobie i kody PKD wpisz do umowy spółki. Przystosuj swój pomysł na działalność do tego co wymyślił akurat GUS…

ODNOŚNIKI Z POZDROWIENIAMI DLA GUS 🙂

[1] Podobno ma to oznaczać Polską Klasyfikację Działalności. Po co i na co to komu do szczęścia, wie zapewne kilka osób w GUS. Sztuczny twór ciągu cyferek, literek i mniej lub bardziej wydumanych zestawień rodzajów działalności. Im to się pewnie przydaje do wypełniania tabelek, wykresów, zestawień i uzasadniania bezsensownego funkcjonowania kolejnej instytucji przejadającej nasze podatki.

[2] Łatwiej im to wszystko wrzucić w te swoje tabelki i wykresy i nie wiadomo po co komu policzyć. A później sprzedawać za ciężkie pieniądze. Tak, może Cię to zaskoczy, ale jak jakiś urząd centralny, czy ministerstwo chce mieć dostęp do danych statystycznych produkowanych przez GUS to…… musi je od GUS kupić!

[3] par 9 ust. 2 Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowego sposobu prowadzenia rejestrów wchodzących w skład Krajowego Rejestru Sądowego oraz szczegółowej treści wpisów w tych rejestrach z dnia 30 listopada 2011 r. (Dz.U. Nr 273, poz. 1616 ze zm.)

Był wiosenny, ciepły i pachnący zielenią dzień. Koniec kwietnia przyniósł jak co roku eksplozję roślinności. Rozgrzane, napięte powietrze wraz z  ciemnymi chmurami i pomrukiem widnokręgu, zwiastowały burzę….

Tymczasem kalendarz prężnego przedsiębiorcy wykazywał na świętego VAT-a, może błogosławionego ZUS-a, a być może srogiego PIT-a.

Cisza i bezruch powietrza, były widomym znakiem nadciągającego deszczu.

Skończyłeś rozliczenie miesięczne/kwartalne, któregoś z podatków, albo innych danin. Być może dzięki umiejętności delegowania zadań zrobił to za Ciebie księgowy.

Pod uderzeniem wiatru liście drzew zaszeleściły, uginając się wraz z gałęziami. Gdzieś dalej błysnęło…

Po całym solidnie przepracowanym miesiącu, sprzedaniu towarów/usług, Twoja firma, a konkretnie Ty, musisz podzielić się tym co zarobiłeś z  żarłocznym fiskusem, ZUS-em, NFZ-tem czy inną instytucją. Głupie uczucie….. kombinujesz cały miesiąc jak zarobić więcej, w wyniku czego później musisz oddać więcej. Nawet jak jesteś na liniowym.

Pierwsze krople deszczu uderzył dźwięcznie o parapet i szyby okien.

Podpis pod deklaracją. Trzy, cztery kliknięcia, kod z tokena, albo SMSa i Twój rachunek jest lżejszy o te kilka, kilkanaście tysięcy posłane do …..

Szybka sekwencja błysku i trzasku pioruna i pachnące świeżością powietrze.

Nikt nie mówił, że będzie lekko. Pan Urzędnik nie podziękuje Ci za to że dajesz pracę, wynajmujesz od kogoś lokal, utrzymujesz kilka rodzin…..

Szum deszczu, pojawiające się kałuże, z nerwowym biegiem ludzi biegnącymi do schronienia …..

Na dziś koniec – krwawica oddana…

Drogi czytelniku – musisz mi wybaczyć tą przedziwną konwencję. Koniec kwietnia jest dla przedsiębiorcy gorącym czasem w podatkach. Rozliczenie pierwszego kwartału, zbiega się z rozliczeniem poprzedniego roku podatkowego. Między kolejnymi deklaracjami, kolejnymi przelewami powróciło pytanie o te nieszczęsne podatki…. W dodatku trzeba odreagować jakoś analizę kosztów uzyskania przychodów, podstawy opodatkowania, ulg i zwolnień, kwot zaliczek z pola 38 i sum z pól 54-56. Nie dość że musisz się dzielić pieniędzmi ze skarbówką to w dodatku wcześniej musisz się szczegółowo wyspowiadać…..

A co to ma do rzeczy z tematem bloga?

Ma. Jeśli zdecydujesz się na założenie i prowadzenie spółki komandytowej odpadnie Ci jeden podatek. Być może już o tym wiesz, ale zawsze warto przypomnieć.

Spółka komandytowa nie jest podatnikiem podatku dochodowego. Prościej? Sp.k. jako spółka nie płaci ani CIT-u, ani PIT-u.

Podatek dochodowy pojawi się dopiero u wspólnika, a nie u spółki. Może warto wziąć to pod uwagę, gdy będziesz po raz kolejny płacił podatek dochodowy ze swojej działalności gospodarczej?

1 13 14 15 16 17 19 Strona 15 z 19