Upadłość spółki komandytowej. Ufff…. temat bardzo szeroki. A ja wiem, że Ty lubisz konkretne i zwięzłe wpisy. Bez nieczytelnej prawniczej nowomowy. A że upadłość sp.k. Cię interesuje wiem po zapytaniach i frazach po jakich tu trafiasz przez wujka googla. Największą górę przenosi się zaczynając od małego kamyczka. Dlatego postaram się temat upadłości spółki komandytowej podzielić na mniejsze części. Podstawowy uproszczony podział to upadłość likwidacyjna (likwidujemy spółkę i przedsiębiorstwo) i upadłość układowa (dłużnik ma szansę na porozumienie z wierzycielami). Jakie skutki ma upadłość sp.k. dla spółki? Pierwszą i najbardziej dolegliwym skutkiem
Całkiem niedawno i bardzo blisko był sobie komandytariusz. Jednak nie był on zwykłym, pospolitym wspólnikiem w spółce komandytowej. Razem ze swoimi kolegami stwierdzili, że zna się na swoim fachu na tyle dobrze, że warto zatrudnić go w spółce. Było to rzecz o tyle wyjątkowa, że wspólnik nie miał obowiązku pracy na rzecz spółki. Jak też radzili, tak też uczynili. Wspólnik pieczołowicie piastował swój etat w spółce. Pracował w pocie czoła zwiększając ku chwale społeczeństwa PKB i zyski spółki. Niestety, w księstwie w którym siedzibę spółka miała, grasowała przykra i złowroga
Prawnicy mają jedną ciekawą przypadłość, która prędzej czy później dopada każdego fachowca który zajmuje się zawodowo określoną dziedziną. Pewne rzeczy stają się dla nich oczywiste. Czy coś w tym złego? Nie. Problem powstaje gdy taka osoba zapomina, że to co oczywiste dla niej, nie jest oczywiste dla człowieka z zewnątrz branży. Dotyczy to lekarzy, budowlańców, inżynierów, instruktorów etc. Werbalnym objawem choroby oczywistości jest komunikat od Twojego fachowca ,,Jak można tego nie wiedzieć?” albo ,,Przecież to oczywiste!”. Choroba oczywistości częściej objawia się niestety niewerbalnie. A to znaczy, że Twój fachowiec zrobi
Niedocenianym skarbem gospodarki są firmy rodzinne. Różne. Od małego sklepiku za rogiem prowadzonego przez Pana Henia, z żoną Marysią w którym pomagają ich dzieci, przez zakłady rzemieślnicze gdzie ojciec uczy syna zawodu, po większe spółki w których rodzice włączają dzieci/krewnych w prowadzenie biznesu. Na pewno znasz w swoim sąsiedztwie jakąś rodzinną firmę. Dlaczego o tym piszę? Jakiś czas temu na Twitterze, przybył mi kolejny śledzący, tym razem Fundacja Firmy Rodzinne. Każda kolejna osoba trafiająca na mojego bloga bardzo mnie cieszy 🙂 . W tym wypadku zainspirowało mnie to również do
Sp. z o.o. sp.k. co to takiego? Sporo kropek i dziwnych literek. Być może kiedyś przeglądając jakąś ofertę, albo wyrzucając paragon z supermarketu taki skrót rzucił Ci się w oczy? O co więc chodzi? Taki skrót, jako element nazwy spółki komandytowej pojawi się tam gdzie jej komplementariuszem (wspólnikiem) jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Dziwne? Może i tak, ale takich spółek jest na rynku całkiem sporo. Taka konstrukcja łączy ze sobą optymalizację podatkową i ogranicza odpowiedzialność. Na największe ryzyko wystawiony jest komplementariusz. Drobne zamieszanie dla Ciebie jako kontrahenta takiej spółki, albo