Czerwiec.

Gorący miesiąc.

Nie tylko przez temperaturę powietrza, ale i obowiązki.

Jak zapewne świetnie wiesz nadchodzi termin składania sprawozdań finansowych do KRS za 2015 r.

Jeśli chcesz poczytać o tym więcej zajrzyj koniecznie tu, a zwłaszcza tu, jeśli chcesz wiedzieć jaka grozi Ci kara za brak sprawozdania.

Przy okazji złożenia sprawozdania finansowego do KRS, dobrym pomysłem jest zrobienie przeglądu wpisów w KRS. Życie zawodowe pokazuje, że często spółki nie do końca wiedzą jakie mają kwiatki wpisane w KRS.

Do ciekawszych przypadków należą:

  • wpis prokurenta, którego spółka odwołała kilka lat temu z funkcji. A on tymczasem nadal był wpisany w KRS. O skutkach prawnych i niebezpieczeństwie z tym związanym nie wspomnę tu, ale niżej i za chwilę;
  • ujawnienie wykreślenia wspólnika spółki, bez wykreślenia go jako uprawnionego do reprezentacji spółki : ))));
  • wpisy zaległości wobec ZUS w KRS, mimo ich spłacenia i to kilka lat temu;
  • nieujawnienie rozdzielności majątkowej wspólników;
  • prehistoryczne PKD 2002 (!!??!!);
  • brak ujawnienia NIP i REGON w KRS;

Część z nich nie ma większego znaczenia. Co najwyżej bardziej wnikliwy czytacz odpisu z KRS stwierdzi, że ktoś ma średnio aktualne dane.

Jednak nieaktualne wpisy w KRS dotyczące prokurenta, czy wspólnika uprawnionego do reprezentacji spółki mogą mieć bardzo istotną rolę.

Być może  słyszałeś o tym, że to co wpisane w KRS korzysta z tak zwanego ,,domniemania zgodności wpisu ze stanem rzeczywistym”.

A co to oznacza po polsku?

Jeśli coś jest wpisane w KRS to przyjmuje się, że to jest zgodne z prawdą i stanem spraw spółki.

Na przykładzie.

Jeśli w odpisie z KRS wpisany jest prokurent, który dawno został odwołany to może on korzystając z odpisu z KRS tej spółki działać za nią jako jej pełnomocnik. Pomijam legalność i skuteczność takiego harcowania. Szkody jednak może wyrządzić duże. Wiem, być może za chwilę ktoś w komentarzu rzuci, że to przestępstwo, policja, prokurator, roszczenia odszkodowawcze….

… tyle że klienta średnio interesują zabawki prawników, jakim są zawiadomienia do prokuratury, pozwy, skargi etc. Pożar trzeba ugasić szybko, minimalizować straty i odzyskać stracone środki.

Pomyśl.

I tak wydajesz kasę na wpis wzmianki o złożeniu sprawozdania finansowego do KRS (40 zł + 100 zł).

I tak ktoś musi wypełnić formularze i wysłać je do Krajowego Rejestru Sadowego.

Czy nie warto poświecić chwili więcej i sprawdzić czy nie masz jakiegoś trupa z szafy w odpisie z KRS ?

Polecam 😉 !

Nie trupa, a sprawdzenie stanu wpisów w KRS.

Są takie dni dla których człowiek stwierdza że warto być prawnikiem 🙂 .Dziś o prawie ale nie o spółkach.

Rzadko się zdarza się również by korespondencja z sądu spowodowała, że spadłem z krzesła.

I to dwukrotnie.

O co chodzi?

Jeśli śledzisz moje blogi, to zapewne wiesz że zajmuję się nie tylko spółkami.

Poza żeglarstwem (polecam wpis o o mnie), stolarstwem, pomagam klientom w windykacji i odzyskiwaniu ich należności.

Dzięki temu wiem jaką bolączką dla przedsiębiorcy są zatory płatnicze. Przy prawidłowym wykonaniu usługi czy sprzedaży towaru, człowieka może trafić jeśli nie dostaje płatności w terminie.

Jeśli problem zaległości w płatnościach dotyczy również Ciebie lub twojej firmy, to ten post jest dla Ciebie. Istnieje proste narzędzie do ,,zachęcenia” dłużników do terminowych płatności. I to na wyciągniecie ręki.

Posłuchajcie. Dawno, dawno temu….

W 2013 r. weszła w życie ,,świeża” [1] ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Wprowadziła ona dużą nowość w polskim prawie.

Art. 10 ust. 1 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych przewidywał prawo wierzyciela do odszkodowania od dłużnika w kwocie równowartości 40 EURO. I to od dnia nabycia prawa do odsetek. Tłumacząc to po ludzku: Jeśli dłużnik spóźnił się choć jeden dzień z płatnością należności, to wierzyciel nabywa prawo do odszkodowania. Właśnie w kwocie równowartości 40 EURO. Bez konieczności wykazywania kosztów poniesionych w celu dochodzenia roszczenia. Licząc na okrętkę w zależności od kursu waluty UE to jakieś 160 zł.

Czy to polski pomysł?

Nie. Ustawa jest implementacją (tfu… wdrożeniem/przystosowaniem) Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/7/UE z 16.02.2011 r. w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych [2]. Włodarze i decydenci UE stwierdzili, że należy zwalczać problemy z terminowymi płatnościami. Dlatego dali wierzycielom dodatkową broń do ręki. I bat na dłużników. Zryczałtowane odszkodowanie ma dopingować dłużników do terminowego płacenia należności.

Gdzie jest problem?

Niestety. Chcieliśmy jak nigdy. Wyszło jak zawsze. Sposób w jaki polski ustawodawca wcielił w życie dyrektywę w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach….. pozostawia sporo do życzenia. Mam takie głębokie przekonanie, że w piekle jest jakieś specjalne miejsce dla tłumaczy przepisów unijnych (zaraz obok piekła dla prawników 🙂 ). Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych ma delikatnie pisząc wiele niedoskonałości. Często w ogóle nie pokrywa się z dyrektywą. Nawet jej polską wersją. O angielsko języcznej nie wspominając. Problemy dotyczą choćby:

  • obowiązywania czasowego;
  • przepisów wprowadzających;
  • pojęcia transakcji handlowej;
  • celu i chronionych dóbr;

Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych i 40 euro w praktyce.

Ustawodawca unijny wymyślił. Polski usiłował wcielić w życie. Trzeba było sprawdzić czy i jak to działa w polskich sądach.

Mój były patron z którym nadal współpracuję ma dobrego klienta. Jest bardzo pomysłowym i mądrym przedsiębiorcą. W dodatku bardzo nie lubi jak kontrahenci nie płacą mu w terminie. Ma klika nieruchomości komercyjnych w Polsce. Wynajmuje powierzchnie handlowe i biurowe.

Jak pewnie się domyślasz miał spore problemy z terminowością płatności od klientów.

Nasze pozwy szły w dziesiątki. Za nimi koszty opłat, egzekucji, ganiania za dłużnikami i stracony przez klienta czas. Z racji że znam go od lat i wiem że jest otwarty na nowości to…. zaproponowałem mu wdrożenie procedury odzyskiwania 40 Euro. Pamiętam tą rozmowę w której tłumaczyłem klientowi że to są nowe przepisy i nie wiadomo jak podejdą do nich polskie sądy.

Klient przyjął pomysł dochodzenia odszkodowań za nieterminowe płatności do wiadomości.

Poprosił o ustawę i dyrektywę.

Dzień analizy.

Szybka decyzja – wchodzimy w to.

Skierowaliśmy z kancelarią z którą współpracuję  łącznie kilkadziesiąt pozwów. Dotyczyły one płatności zryczałtowanego odszkodowania o równowartości 40 euro za nieterminowe płatności przez najemców czynszu i refakturowanych na nich kosztów mediów. W części spraw odszkodowanie łączyliśmy z bieżącymi zaległościami.

Oczekiwanie na pierwsze reakcje sądów…..

i

……jakież było nasze wspólne zaskoczenie……

W obrębie jednego sądu rejonowego orzecznictwo było skrajnie rozbieżne.

  • Część sędziów i referendarzy wydawało nakazy zapłaty jak leci. Znaczna część z nich się uprawomocniła. Efektem ubocznym fali takich pozwów była drastyczna poprawa płatności od najemców 🙂 I to bez wzywania do zapłaty;
  • Część sądów stwierdzało brak podstaw do wydania nakazu i kierowało sprawy do postępowania zwykłego.
    A tam cuda nad cudy i dziwa nad dziwy. Twórcza wykładnia ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych sięgała najwyższych szczytów absurdów.
    Sądy stwierdzały, że przy umowie najmu komercyjnego nie stosuje się tej ustawy (#!!??!!), albo wierzycielowi przysługuje tylko jedno odszkodowanie na całą umowę (!@#&*!?!).
    Nie wspominając o tym że jeśli umowa najmu była podpisana przed wejściem w życie ustawy, a zaległa faktura wystawiona po, to ustawa się do niej nie stosuje (to akurat kwestia dyskusyjna i sądy miały częściowo rację).
    Najbardziej kuriozalnym orzeczeniem było stwierdzenie że umowa najmu nie jest usługą…..

Mój, a raczej nasz dobry klient dostawał białej gorączki.  Z godnością znosił część porażek sądowych. Tym bardziej że osiągnął cel jakim była terminowa płatność przez pozostałych klientów.  W kliku bardziej ekstremalnych sprawach wnosiliśmy apelację.

Może głupio się chwalić, ale napisałem naprawdę dobrą i krótką apelację. Wskazałem wyłącznie na naruszenie przepisów prawa i rozbieżność między ustawą o terminach zapłaty a dyrektywą w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach. Z racji powtarzalnych historii, podobną apelację wnosiliśmy w kilku sprawach.

  • pierwsza oddalona na posiedzeniu niejawnym.  Powtórzone w pełni argumenty z wyroku sądu pierwszej instancji. Najem to nie usługa…
  • druga podobnie. Miałem smutne wrażenie że sąd nie przyjął do wiadomości istnienia dyrektywy.
  • TRZECIA, przyprawiła mnie o drżenie serca i trzęsące się ręce. Dziś dostalismy to:

Pytanie prawne Sądu Okręgowego w Warszawie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej2 SO tsue

 

 

 

[UWAGA DOKUMENT ANONIMIZOWANY !]

 

 

 

 

NARESZCIE!

Co to takiego?

W wyniku wniesionej przeze mnie apelacji od wyroku Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, w sprawie dotyczącej zryczałtowanego odszkodowania 40 EURO Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował się zdać pytanie prawne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

No i co z tego?

Dla prawnika to jak wejście na Mont Blanc! Takich pytań do TSUE z Polski jest w roku 10-15. To już czyni je wyjątkowym. Między wierszami Sąd daje do zrozumienia: ,,Być może masz rację. Sam ma wątpliwości jak czytać i wykładać te przepisy. Zapytam więc Trybunał”.

Po drugie Sąd w długim i świetnie napisanym uzasadnieniu pytania prawnego obszernie cytuje moją apelację :))))) .

Tak mam prawo i jestem z siebie dumny.

Największe jednak gratulacje należą się Sędziemu Sądu Okręgowego w Warszawie. Za to że w nawale i zalewie spraw chciało mu się przeczytać apelację. W dodatku miał na tyle zdecydowania, że rozważył wątpliwości jakie opisałem w apelacji. Co więcej stwierdził że jest coś na rzeczy. Do tego stopnia że zamiast napisać wyrok oddalający apelację (bo prościej) miał siłę i odwagę napisać pytanie prawne do TSUE. W naszym prawniczym środowisku nie ma zwyczaju, ale w tym miejscu składam głębokie wyrazy podziękowania i zawodowego uznania dla Sędziego – autora tego postanowienia. I to niezależnie od wyniku odpowiedzi TSUE.

Wynik tego pytania prawnego będzie miał olbrzymi wpływ na wykładnię i stosowanie nie tylko ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych w Polsce, ale i  dyrektywy w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach na terenie całej UE. Dotyczy to wszystkich przedsiębiorców świadczących usługi terminowe i powtarzalne (najem, dzierżawa, dostawa wody, gazu, prądu, leasingi etc.) O jej wyniku będę Cie informował 😉 .

To dlatego dwukrotnie spadłem z krzesła….I nadal nie mogę ochłonąć.

P.S. Jeśli prowadzisz firmę i masz problemy z płatnościami od kontrahentów, można temu prosto zaradzić. Jeśli nie wiesz jak to zrobić. Napisz do mnie!

P.S.S. Jeśli jesteś prawnikiem, to pewnie zdajesz sobie sprawę z konsekwencji tego pytania prawnego. I nie chodzi tylko o zawieszanie spraw o zapłatę odszkodowania 40 euro.

[1] Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych z 8.03.2013 r., tekst jednolity z 10.05.2016 r. (Dz.U. z 2016 r. poz. 684);

[2] (Dz.U. L 48 z 23.2.2011, s. 1–10) ;

 

Spółka partnerska. To ciekawa i trochę zapomniana alternatywa prowadzenia firmy dla lekarzy. Również dla lekarzy stomatologów i lekarzy weterynarii.

Dziwię lekarzom prowadzącym spółki jawne, o czym możesz przeczytać o tu.

Obserwuję również dziwne parcie lekarzy  i sporą liczbę lekarskich sp. z o.o. sp.k. Skoro tak bardzo potrzebują dwóch spółek i podwójnej pełnej księgowości? O kosztach zmian w umowach nie wspomnę.

Skąd moje zdziwienie?

W końcu drzwi można otworzyć na różne sposoby.

Zakładanie przez lekarzy spółki jawnej można porównać do otwierania drzwi wytrychem. Da radę. Tyle że musisz się namęczyć.

Ubieranie praktyki lekarskiej w sp. z o.o. sp. k. przypomina forsowanie drzwi czołgiem. Skutecznie. Tyle że czołg i paliwo do niego kosztują. A i z możliwością szybkiego manewru jest kiepsko.

A przecież drzwi otwiera się kluczem i naciska klamkę…..

Ustawodawca dał lekarzom taki klucz. Tak chodzi o spółkę partnerską. Konstrukcja stworzona, uszyta wręcz przez ustawodawcę pod wolne zawody.

Co takiego wyjątkowego dla wolnych zawodów jest w spółce partnerskiej:

  • Spółka partnerska jest spółką osobową;
  • To sposób na prowadzenie działalności gospodarczej dla wolnych zawodów;
  • sp.p. łączy elastyczność i prostotę prowadzenia spółki jawnej. Jeśli chcesz o nich przeczytać zajrzyj koniecznie o tu;
  • Ogranicza odpowiedzialność za błędy w sztuce. Streszczając to najprościej. Każdy ze wspólników (partnerów) ponosi sam odpowiedzialność za swoje błędy. Bez obarczania nimi kolegi ze spółki. Ciekawe – co nie?
    Naturalnie za pozostałe długo spółki (np: faktura za prąd czy telefon) odpowiadają wszyscy wspólnicy solidarnie ze spółką 😉 ;
  • podatki – możesz skorzystać z 19 % liniowego podatku dochodowego;
  • rachunkowość – nie masz obowiązku na starcie prowadzenia pełnej księgowości. Wystarczy prosta podatkowa książka przychodów i rozchodów;
  • koszty założenia. Bez notariusza. Wystarczy zwykła forma pisemna umowy spółki partnerskiej;

Mało? To naturalnie nie są wszystkie zalety spółki partnerskiej.

A jak wygląda spółka partnerska w liczbach?

W Krajowym Rejestrze Sądowy zarejestrowanych (wliczając wykreślone) jest 2630 spółek partnerskich. W tym:

  • 343 spółki partnerskie o działalności praktyka lekarska;
  • 23 spółki partnerskie o działalności weterynaryjnej [TYLKO! w tym 6 wykreślonych!]. A przy okazji jeśli jesteś weterynarzem koniecznie odwiedź bloga www.vetlaw.pl
  • 1264 spółki partnerskie o działalności prawniczej;

Wychodzi na to że spółki partnerskie mocno preferują prawnicy. A szkoda. Nie tylko oni mogą z niej skorzystać! Poza prawnikami spółkę partnerską mogą założyć również osoby wykonujące zawód:

  1. Aptekarza;
  2. Architekta, inżyniera budownictwa;
  3. Biegłego rewidenta, księgowego;
  4. Brokera ubezpieczeniowego, maklera papierów wartościowych, doradcy inwestycyjnego;
  5. Rzecznika patentowego, rzeczoznawcy majątkowego i tłumacza przysięgłego;
  6. Lekarza, lekarza dentysty, lekarza weterynarii,  pielęgniarki, położnej;

Jeśli wykonujesz któryś z tych wolnych zawodów, może warto pomyśleć o spółce partnerskiej?

Tekst jednolity umowy spółki.

O co z nim chodzi? Czym jest tekst jednolity umowy spółki?

Taki dokument trzeba złożyć w KRS w wypadku każdej zmiany umowy spółki. Nawet jeśli zmieniliście niewielką część umowy.

Do wniosku o wpis zmian w KRS z formularzem KRS Z1, aktem notarialnym zmiany umowy spółki, opłatami, musisz dołączyć tekst jednolity umowy spółki.

Skąd taki wymóg? K.s.h. tego nie wymaga!

Jeśli chcesz przebrnąć przez rejestrację w KRS, czytając tylko k.s.h. to życzę Ci powodzenia. Ale nie wróżę sukcesu! Jeśli pójdziesz w zaparte spotkasz się z pismami zatytułowanymi:

  • Zwrot wniosku o wpis w rejestrze przedsiębiorców KRS;
  • Oddalenie wniosku w KRS;
  • Wezwanie do uzupełnienia braków formalnych;

referendarz sądowy

bez pozdrowień…..

Skąd ten wymóg? Art. 9 ust. 4 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym stanowi że: ,,Do wniosku o wpis podmiotu do Rejestru, wniosku dotyczącego zmiany umowy lub statutu podmiotu wpisanego do Rejestru, działającego na podstawie umowy lub statutu, dołącza się także tekst jednolity umowy lub statutu, z uwzględnieniem wprowadzonych zmian. Do tekstu jednolitego nie stosuje się przepisów o formie czynności prawnych.”

Dobra wiadomość jest taka, że tekst jednolity nie musi być złożony w formie notarialnej. Wystarczy zwykła pisemna. Tak możesz to wydrukować z pliku word na własnej drukarce.

Uwaga! Pamiętaj o podpisaniu tekstu jednolitego umowy spółki przez wspólników. Praktyka sądów KRS jest zróżnicowana. Jednym wystarczą podpisy samego komplementariusza, innym wszystkich wspólników.

Niestety część notariuszy usiłuje klientom wmówić, że tekst jednolity musi być w formie aktu notarialnego…. nie daj się nabrać!

Zawarcie umowy spółki komandytowej między zarządem sp. z o.o. a sp. z o.o. W dodatku przez internet? W super nowoczesnym S24? Tym finansowanym ze środków łunijjnych. Acha…..

Może w dodatku przeczytałeś do tego art. 210 § 1¹ k.s.h. Pomyślałeś sobie, że uchwałę o powołaniu pełnomocnika, do zawarcia umowy z zarządem umowy spółki, która ma zostać zawarta przy wykorzystaniu wzorca umowy, może być podjęta przy wykorzystaniu wzorca udostępnionego w systemie teleinformatycznym?

Wolne żarty 😉

Zmartwię Cię. Pora zejść na ziemię.

Art. 210 § 1¹ k.s.h. jest martwy niewdrożony w życie….

Obecny system S24 nie ma takiej funkcjonalności. Brutalnie przekonał się o tym jeden z moich klientów. Chciał na szybko założyć spółkę komandytową ze swoją spółką z o.o. Klasycznie sam był w jej zarządzie i miał być wspólnikiem przyszłej spółki komandytowej. Dla większości prawników to oczywiste, że w umowach między zarządem spółki z o.o. a spółką, musi ją reprezentować pełnomocnik powołany przez zgromadzenie wspólników.

Cóż klient stwierdził, że nie będzie mi zlecał przygotowania umowy spółki komandytowej, uchwały wspólników spółki z o.o. o powołaniu wspólnika. Pośpiech? Oszczędność? Jego decyzja. Wolał to zrobić samodzielnie.

Na swoje nieszczęście hurtowo rejestrował w S24 dwie spółki komandytowe.

Szybko wrócił do mnie z czymś takim:

OddalenieTak. Nie przecieraj oczu. Postanowienie KRS o oddaleniu wniosku o wpis spółki komandytowej. W S24.

Przyczyna?

Nieprawidłowa reprezentacja spółki z o.o. przy zawieraniu umowy spółki komandytowej z własnym zarządem. To czego nie widać to stracona przez klienta kasa za opłaty sądowe związane z wnioskiem. I to podwójnie, bo od dwóch spółek, w dwóch wnioskach.

Już nawet nie winię referendarza, że powołany  art. 210 § 1¹ k.s.h. jest jedynie postulatem do informatyków. Może kiedyś stworzą funkcjonalność w S24?

Co z klientem? Kasa wydana, wnioski oddalone, spółek nie ma….4 sekundy filmu starczą za milion słów:

Tu wkroczyłem do akcji ja. Cel klienta? Szybka rejestracja sp. z o.o. sp.k. Klient nie dał się przekonać do udzielenia mi pełnomocnictwa. A przecież spółki mogłem założyć dla niego jako pełnomocnik wspólników.

Wybraliśmy wariant pośredni. S24 daje możliwość stworzenia umowy i dokumentacji spółki komandytowej przez internet i ich udostępnienia do edycji np: prawnikowi. I tak klient stworzył je samodzielnie. Następnie udostępnił mi je do edycji. Kilka drobnych poprawek w umowie. Zwłaszcza zmiany w tym kto kogo reprezentuje i kto ma być wspólnikiem. Podpisanie dokumentów, złożenie. I…. stało się. Spółka była zarejestrowana następnego dnia roboczego.

Klient był trochę zestresowany. Czas go cisnął do podpisania ważnych umów. No i trochę wkurzony. Stracił kilkaset zł na opłaty sądowe nie do odzyskania. Nauka kosztuje….

Najważniejsze, że pomogłem mu poskromić niesforne S24 i krnąbrny KRS. NIP-8 był już tylko formalnością. Planowane umowy podpisał na czas 🙂

Wniosek?

Panowie z S24 – ruszcie się i wcielcie w życie przepis który teoretycznie obowiązuje od 15.01.2015 r.

A jeśli chcesz spółkę zakładać samodzielnie? Zastanów się czy warto oszczędzać na profesjonalnej pomocy.

1 2 3 4 5 6 19 Strona 4 z 19