Windykacja. Procesy w sądzie. Co gorsza KOMORNIK! [czytelnik proszony jest o wyobrażenie sobie łomotania do drzwi]

Tak. To proza prawniczego życia.

I niedoli przedsiębiorców. Zwłaszcza jeśli Twój kontrahent Ci nie zapłacił! [W tle złowieszczy akord organów (może być z fugi/toccaty) i koniecznie pioruny]

Jeśli szukasz informacji o windykacji w sposób, w który prawnikom się nie śniło,to polecam ci blog leszekbloch.pl.

To kopalnia wiedzy na temat jak odzyskać dług. Co ważne jego autor radca prawny Leszek Bloch dużo pisze o tym jak zapobiegać problemom w płatnościach. Co mieści się w moim podejściu – lepiej zapobiegać, niż leczyć. A lepszy prawnik jako stróż nocny, niż strażak od gaszenia pożarów. [Ciężkie westchnienie autora i poruszenie serca popełnionym wyznaniem zawodowego credo]

Sam mecenasowi zazdroszczę celnego ujęcia tematu. Zwłaszcza, że w przeszłości dużo zawodowo pracowałem w dochodzeniu wierzytelności. Sądy, pozwy, wnioski egzekucyjne, zabawa w ganianego z dłużnikami. Jako były prawnik procesowy z chęcią założę fanklub nakazu zapłaty w nakazowym…… 🙂 [tu lekkie rozmarzenie, ma myśl o szeleście papieru i zapachu koperty z sądu z której rozpromieniony prawnik (w rzeczywistości sekretarka) wyjmuje kolejny tego dnia nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. Stan błogości rozbija twarde lądowanie, gdy nakaz okazuje się zawiadomieniem o braku podstaw do nakazu w nakazie i wezwaniem do uzupełniania opłaty sądowej….]

[Kurtyna opada przy szlochach i żałosnym zawodzeniu prawnika….. Z wyjęczanym: Dlaczego!?!]

Miłej lektury!

🙂

W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu spółek handlowych.

W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową spółki mają zastosowanie przepisy kodeksu spółek handlowych.

W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową spółki mają zastosowanie przepisy kodeksu spółek handlowych.

Wydaje się, że w każdej umowie musi być postanowienie, że w sprawach nieuregulowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu spółek handlowych. Albo kodeksu cywilnego.

Część prawników jest niereformowalna. Pomyślałem. I to całkowicie. Po co robić coś co nie ma najmniejszego sensu, tylko dlatego że tak się robi od lat? Ewentualnie od zawsze?

Właśnie czytałem skan aktu notarialnego umowy spółki komandytowej. Klient zawarł ją w związku z przekształceniem spółki jakie właśnie kończymy.

Klient, a konkretnie klienci, poszli sami do notariusza z projektami dokumentów, które im wcześniej przygotowałem.

Uchwała o przekształceniu spółki z o.o. w spółkę komandytową. Dodatkowo sama umowa sp.k. Do tego garść oświadczeń i innych dokumentów potrzebnych przy przekształceniu.

Wtem w umowie znalazłem czegoś czego nie było w projekcie. Nagle w kolejnym parafie wyskoczyło na mnie z zębiszczami nic-nie-znaczenia postanowienie:

W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu spółek handlowych.

Padłem. Kolejny twórczy wkład własny notariusza do umowy.

A to do umowy stosuje się tylko kodeks spółek handlowych? Kodeksu cywilnego już nie? No dobra słaby przykład, bo akurat k.s.h. odsyła do przepisów k.c.

A ustawy o krajowym rejestrze sądowym to do umowy spółki się już nie stosuje? A prawa wekslowego, jeśli wkładem do spółki był weksel się nie stosuje?

Jeśli już być dokładnym to w takim punkcie umowy spółki trzeba by wymienić kilkadziesiąt ustaw które są stosowane do umowy spółki i relacji między wspólnikami. Np.: Ordynacja podatkowa, ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych/prawnych, ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych etc.

A co jeśli takiego odesłania do k.s.h. w umowie spółki nie będzie? NIC! Umowa jeśli spełnia wymogi formalne, będzie wiązała wspólników. KRS wpisze spółkę i zarejestruje. A wszystko będzie grało i kolidowało.

Jestem gorącym zwolennikiem szanowania treści umowy, a przede wszystkim tych, którzy będą ją czytali. To przekłada się na to, że z umowy nie można robić śmietnika.

Dlatego nie lubię dodawania do umowy spółki postanowień które nic nie znaczą. I niczego nie wnoszą. A w szczególności słów bufonów typu: ,,niniejszy”.

A ty jakie masz zdanie o takich pustych postanowieniach w umowie spółki?

Czy w S24 da radę zarejestrować spółkę w 24 godziny?

Tak, da radę ale…..

W ostatnim czasie system rejestracji spółek S24 (czyli taki przez ,,interneta”, bez wychodzenia z domu) przeżył (a raczej padł ofiarą) kilka/kilu zmian. Naturalnie z woli niemiłościwie racjonalnego ustawodawcy. A wszystko dla dobra powszechnej szczęśliwości i oddzielenia światła od ciemności. I tak S24 w 24 godziny przestało działać.

Pierwsza ze zmian skończyła żywot rejestracji spółki w S24 przy użyciu zwykłego podpisu elektronicznego. To taki który można było uzyskać w systemie S24. Niby dostawałeś go za darmo, ale nie ma przecież darmowych obiadów, więc w cenie usługi (opłaty sądowej) i naszych podatków z których system S24 stworzono.

Ale do rzeczy – podobno dochodziło do nadużyć i kilkadziesiąt spółek zarejestrowano na podstawione dane. Do nadużyć już na pewno (akurat) nie będzie dochodzić, bo takiego podpisu już nie można używać do rejestracji spółki. Wszystko więc gra i koliduje. Do rejestracji zostaje kwalifikowany podpis elektroniczny (wiadomo każdy nosi go w kieszeni), albo profil zaufany ePUAP. O całej sprawie przeczytasz bliżej w innym wpisie.

Druga ze zmian wprowadziła kolejny wymóg formalny. Przy rejestracji spółki w S24 . Bo poprzednich było za mało. Aktualnie trzeba dołączyć oświadczenie czy wnioskodawca nie jest cudzoziemcem. Pomysł chwalebny, ale wykonano go zgodnie z zasadą ,,Chcieliśmy jak nigdy, a wyszło jak zawsze”.

W czym rzecz?

System S24 nie przewiduje szablonu takiego oświadczenia. Nie ma go we wzorach dokumentów przy rejestracji spółki. Wymyślono tymczasową protezę i możliwość dodania oświadczenia jako inny dokument. Naturalnie jego treść musi być stworzona samodzielnie i podpisana kwalifikowanym podpisem elektronicznym (przecież każdy Polak nosi go w kieszeni…).

S24 nie można zmienić w 5 minut. To wymaga świadomej i rozsądnej decyzji ustawodawcy. Dopiero na podstawie odpowiednich przepisów informatycy podłubią w kodzie i coś tam zmienią. Podobno trwają jakieś prace.

O tym jak to wpływa na proces rejestracji i jak praktyka z tym sobie radzi przeczytasz w osobnym wpisie.

– No ale jak to z tą rejestracją? Da radę mecenasie w 24 godziny? Zapytał lekko zniecierpliwiony czytelnik z nosem w szajfonie albo szajblecie.

Tak jest to możliwe. Z ostatniej praktyki KRS, Sądy, referendarze i S24 kilkukrotnie bardzo mnie zaskakiwali.

Tylko że to działało w obie strony.

Regułą jest wpisywanie przez KRS spółki rejestrowanej w S24 w ciągu 1,2 dni roboczych. Miałem wypadek, że Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie wpisywał spółkę 7 dni. Myślałem że to dużo.

Aż do czasu kiedy KRS Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy potrzebował aż …. 20 dni. Posłuchajcie….

Sąd wydał postanowienie o wpisie 11.08.2017 r. Tylko jego przepchnięcie do systemu KRS i wpisanie spółki zajęło 20 dni. Widać osobowość prawna rejestrowanej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością została wpuszczona w cyberkanał, niczym w labirynt Minotaura.

Niestety Tezeusz nie odebrał ode mnie telefonu.

Nić Ariadny mi się właśnie skończyła.

Sprawa nie wyglądała więc dobrze.

Rozwiązanie ostatniej szansy? Wizyta w biurze obsługi interesanta KRS?

Tu naturalnie niewiele się dało zrobić. Pani sugerowała pisanie pisma o ponaglenie. Co oznacza kolejne dni cennego czasu klienta. Straconego czasu.

Tu należało sięgnąć po ,,ultima ratio” i taktykę na Pandę (Pan da, Pan da) i wizytę w sekretariacie wydziału. W zanadrzu był manewr na Henryka IV (tylko zapomniałem worka pokutnego…). Na szczęście obyło się bez moich jęków i zawodzeń, a spółka była wpisana po 5 minutach i 37,5 sekundach. Od zapukania do drzwi sekretariatu.

Spółka zarejestrowana w S24. I to nie w 24 godziny

Spółka zarejestrowana w S24. I to nie w 24 godziny

Laikowi ten kawałek informacji odpowiadającej odpisowi aktualnemu z rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (kto wymyśla te urzędowe nazwy?) niewiele powie. Wprawne oko wyłapie – data rejestracji 11.08.2017 r. Data ostatniego wpisu 21.08.2017 r. Tylko że wszystkie 3 wpisy były 21.08.2017 r…

-No ale jak to z tą rejestracją spółki przez Internet?Da radę w 24 godziny?

Tak. Szybka rejestracja spółki przez internet jest możliwa. Trzeba tylko uważać na kilka rzeczy w coraz bardziej rozbudowanym S24. Jeśli nie wiesz jak to zrobić, trzy razy zastanów się czy chcesz złożyć wniosek samodzielnie.

Jak przetłumaczyć spółkę komandytową po angielsku?

Zanim przejdę do rzeczy – krótka dygresja. Wszelkie tłumaczenie terminów prawnych na język obcy jest obarczone sporym ryzykiem. Język na który zamierzmy dokonać przekładu ma własny system prawny. Inny od naszego. Własny. Wyrosły w innym otoczeniu kulturowym i gospodarczym.

Kiedyś w rodzinnej rozmowie zeszło na prawo i przepisy w innych krajach. Ktoś rozbrajająco i ironicznie zapytał mnie:

,,No czym się to prawo polskie różni od hiszpańskiego?”

– Tym czym język polski różni się od hiszpańskiego.

Sprawa jest zdecydowanie bardziej złożona. Nadaje się na niejedną pracę naukową o emanacji kultury i języka na prawo i trudnościach prac prawnoporównawczych różnych systemów prawnych.

Do rzeczy. Od czasu do czasu trafiają mi się klienci obcojęzyczni. Rad, nie rad, o spółkach trzeba rozmawiać po angielsku. To jak powiedzieć to w języku Szekspira?

spółka komandytowa – limited partnership

To chyba najrozsądniejsze tłumaczenie na jakie trafiłem. I proszę nie pytaj dlaczego nie company, czy capital….

 

Guzianka KRS

Dlatego nie warto składać czegokolwiek do KRS w czerwcu!

Po pierwsze są wakacje. Normalni ludzie i prawnicy też mają wakacje. Prawo do wolnego. Odpoczynku.

Po drugie na Mazurach wieje wiatr. Są jeziora i komary. Można tam fajnie spędzić czas. O wiele ciekawiej niż produkując w pocie czoła dokumentację do KRS.

Po trzecie koniec czerwca to ostatni gwizdek na zatwierdzenie rocznego sprawozdania finansowego dla zdecydowanej większości spółek. Skutkiem tego biuro podawcze Krajowego Rejestru Sądowego przypomina sytuację na zdjęciu. Przy stałej przepustowości dokumentacji zalewa je fala wniosków i dokumentacji. Każdy z nich trzeba tak samo zarejestrować, opisać wrzucić do akt.

Skutkiem tego referendarze sądowi przynajmniej do końca lipca będą zajęci sprawdzeniem kompletności dokumentacji i wpisywaniem wzmianek o złożonych dokumentach. A jeśli będziesz miał pecha, zarządzeniami o zwrocie wniosku do KRS.

Ubocznym efektem jest to, że przełom czerwca i lipca jest najgorszym czasem na rejestrowanie czegokolwiek w KRS. Trawa to zwyczajnie dłużej niż poza szczytem sezonu.

W tym roku już za późno, ale może w kolejnym warto pomyśleć o wcześniejszym złożeniu sprawozdania finansowego i wymaganych uchwał do KRS?